Laura :
Wstałam bardzo wcześnie. Ze względu na to że są wakacje i nie mam w tym okresie żadnych planów postanowiłam ubrac się w zwykły turkusowy dres. Nałożyłam na moje stopy różowe, puchate kapcie z uszami królika. W łazience uczesałam moje ciemne włosy, zrobiłam makijaż i zeszłam na dół robic śniadanie. Robiłam naleśniki jak zawszę, to w sumie moje ulubione danie. Van jeszcze spała więc próbowałam byc cicho ale oczywiście gdy o tym pomyślałam mój nawyk opuszczania różnych rzeczy z rąk powrócił z tym samym opuściłam szklankę z wodą a małe kawałki szkła rozsypały się po podłodze w kuchni.
- Ech, czemu mnie to zawszę spotyka. - westchnęłam i zabrałam się do sprzątania.
Po godzinie razem z Van jadłam naleśniki z serem, cukrem, owocami i czekoladą. Uwielbiamy miksy. Po skończonym śniadaniu odłożyłam naczynia do zmywarki. Zostałam sama ponieważ Vanessa wyszła załatwiac ważne sprawy w mieście. Akurat siedziałam na facebooku i pisałam z moją koleżanką, zadzwonił telefon w salonie. Biegiem dotarłam do słuchawki ale nie wiedziałam zbyt z kim rozmawiam.
- Halo? - zaczęłam.
- Hej, Laura. To ja Rydel.- z minute przypominałam sobie kto to Rydel
- A Rydel! Cześć, co u ciebie? Coś się stało?
- Ross Małpa chce cię przeprosic.
- Ross? Przeprosic? On? Good Joke! - nie wierzyłam że on by to zrobił nawet za miliard dolarów.
- Ej, na serio mówię! :) Możemy się spotkac?
- No pewnie! Tylko gdzie?
- Jest taki ładny park, tu w Los Angeles. Co ty na to?
- No pewnie! Do zobaczenia. Papa!
- Pa! - rozłączyłam się i musiałam się przebrac skoro wychodzę do ludzi.
Ubrałam białe rurki, luźną czarną bluzkę z napisem " You Only Life One " i czarne trampki sięgające mi do kolan. Wybiegłam z domu i skierowałam się do tego jak się naprawdę okazało, parku. Z oddali zobaczyłam bardzo jasne blond włosy.
- Hej Lau. - powiedziała pierwsza.
- Lau? - nie znałam tego skrótu.
- Laura, Lau. Taki skrót. Na mnie np. mówią Delly! - uśmiechnęła się.
-Fajnie. Wspominałaś coś o przeprosinach...
-A no właśnie! Ross! - zawołała brata
- Co się stało Del, Laura!? - krzyknął gdy mnie zobaczył.
- Witaj Ross'ie Małpo. - uśmiechnęłam się lekko.
- Oj weź przestań...Rydel, mówiłaś że idziemy wszyscy na spacer! Co ona tu robi?! - krzyczał a ja się zastanawiałam jak to " więcej "
- Chyba komuś należą się przeprosiny! Jesteś kretynem! - krzyczała na niego.
- Nigdy jej nie przeproszę ale masz. - wyciągnął do mnie dłoń na której miał kasę.
- Co to jest?
- Yyyy, pieniądze? - popatrzył na mnie jak na debila.
- No ale po co mi je?
- Masz na pralnie za te ciuchy, pa! - rzucił i zabrał ze sobą Delly.
Zostałam sama z dolarami w rękach. Moje ciuchy już się wyprały i suszą się w domu więc nie wiedziałam na co wydac pieniądze.
Postanowiłam że zadzwonie do Van
- Hej Van. Co robisz?
- Hej Laura! Teraz nie mogę, przepraszam. Pa.- rozłączyła się.
Wróciłam do domu gdzie przez resztę dnia oglądałam filmy.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No więc teraz ja napisałam rozdział! Wiecie, nie uważam żeby był super, extra! Więc proszę o komentarze które motywują. No wiec to wszystko.
~ JULA R.
Świetny ♥♥♥
OdpowiedzUsuńJuż jest kolejny <3
Usuń